Endomondo

Nocne Manerwy SKPB

manewry
Szczegóły imprezy
~30km 500+130 min
Stanisławów Pierwszy
Warszawa
22.11.2014
? zimno

Są takie zawody, na które szczególnie lubię wracać. Niektórych dziwi to, że na Manewry chce mi się jeździć aż do Warszawy. To, co mnie przyciąga, to m.in. bardzo wysoki poziom tej imprezy: punkty stowarzyszone, punkty mylne – tego typu atrakcji nie spotkałem na razie na innych imprezach. A szkoda, bo bardzo urozmaicają całą „zabawę” :D

Pierwszy raz w Manewrach wystartowałem rok temu. Wtedy była to kat. Experts. Trasy nie ukończyłem, nikomu się nie udało. W tym roku postanowiłem przeskoczyć na wyższy poziom. Ponieważ kategorię Hardcores usunięto, wybór padł na dawną Masters, czyli obecną – Himalajską. Dystans nie robił na mnie specjalnego wrażenia, najbardziej obawiałem się tego, co kryło się pod hasłem „mapa przekształcona”. Jak się potem okazało – całkiem słusznie :)

Otwarcie imprezy przewidziano na godz. 17:00. O 9:00 podano lokalizację – Stanisławów Pierwszy, na północ od Warszawy. Droga do bazy pełna jest niespodzianek – najpierw okazuje się, że zarezerwowane przeze mnie miejsce w pociągu nie istnieje. Później nie mogę odnaleźć odpowiedniego przystanku autobusowego na Dworcu Centralnym. Swoją drogą, pod tym względem Kraków jest bardziej przyjazny turystom – bardziej przemawiają do mnie krakowskie nazwy „Dworzec Główny”, „Dworzec Główny Zachód”, „Dworzec Główny Wschód” niż warszawskie „Dworzec Centralny 1”, „Dworzec Centralny 2, „Dworzec Centralny 3” itd.

Ok. 17:30 wylądowałem w Stanisławowie Pierwszym. Rejestracja, odbiór bardzo fajnej, laminowanej mapy, którą wygrałem w konkursie na Facebooku – i można ruszać. Start trasy Himalajskiej przewidziany jest spory kawałek od bazy – na miejsce zawozi nas autokar.

O 19:32 start. Odbieram mapę, przeliczam skalę – i wio, do punktu 1. Po kilku minutach dobiegam do skrzyżowania dróg. Odmierzam odległość, ustalam azymut i udaję się w kierunku, gdzie powinien się znajdować lampion. Niestety, z powody bardzo bliskiego umiejscowienia skrzyżowania i punktu na mapie, robię to ciut niedokładnie – kończy się to na kilku straconych minutach, jednak PK 1 zostaje zaliczony.

Do PK 2 biegnę dalej tą samą drogą. Na kolejnym skrzyżowaniu ta sama sytuacja – odmierzam odległość, ustalam azymut. Tym razem o wiele dokładniej. Na efekty nie trzeba długo czekać – trafiam na punkt stowarzyszony, czyli „podpuchę” :) Uśmiecham się tylko i idę dalej. W końcu odnajduję właściwy lampion. Po chwili spotykam pod nim 2 innych zawodników, z którymi biegnę później do PK 3. Ich pomysł, żeby spróbować drogi na skróty przez skraj lasu, okazuje się strzałem w dziesiątkę. Schody zaczynają się później, gdy trzeba zlokalizować PK 3. Tracimy na to sporo czasu i w końcu się rozdzielamy. Gdy trafiam na punkt znajdujący się „mniej więcej” we właściwym miejscu, bez dłuższego zastanowienia potwierdzam – jak się później okazuje, dałem się nabrać na stowarzysza.

1

Całkiem dobre pierwsze 2 punkty i złapany stowarzysz na 3.

Od PK 3 większość zawodników poszła zapewne na pierwszy z kraterów – ja nie mając pomysłu na dopasowanie wycinka mapy postanowiłem zacząć od znajdującego się nieopodal PK 4. Znalezienie go, o dziwo, nie sprawa mi żadnych trudności. Po wyjściu na wzniesienie rozglądam się dookoła, żeby przypadkiem nie potwierdzić punktu stowarzyszonego. Jako, że nic nie znajduję – potwierdzam PK 4 i wracam w stronę krateru.

Po drodze z PK 4 wpadam na pomysł, że pasującym wycinkiem jest B. Na poprzecznej drodze spotykam 2 zawodników, którzy uważają tak samo. Razem zaczynamy szukać punktu. Niestety, odnajdujemy właściwą drogę, lecz nie udaje nam się odnaleźć właściwego miejsca. Czesząc okolicę w końcu się gubimy. Gdy docieramy do miejsca, gdzie się spotkaliśmy – rozdzielamy się. Oni idą dalej w stronę PK 4, na którym jeszcze nie byli, a ja podejmuję kolejną próbę namierzenia B. Idę tą samą drogą, dokładnie odmierzając odległość. Gdy dochodzę do miejsca, gdzie mógłby się znajdować punkt, zauważam 2 zawodników pochylających się nad mapą. Na moje pytanie, czy szukają B odpowiadają, że znajduje się za nimi. Potwierdzam więc, bardzo zadowolony z siebie, że nie odpuściłem.

1 odpowiedź do “Nocne Manerwy SKPB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *