Endomondo

Mordownik 2014

Dalej sprawa wydaje się być prosta – do PK 13 na mapie prowadzi całkiem przyjemna ścieżka. W rzeczywistości okazuje się, że przez sporą część trasy ścieżka istnieje tylko na mapie. Ale co poradzić – przedzieramy się przez błoto, jeżyny, powalone drzewa. W końcu niedaleko punktu docieramy do miejsca, gdzie ścieżka zaczyna obierać niewłaściwy kierunek i decydujemy się na przedzieranie przez krzaki pod górę. Potem jeszcze raz zbiegamy, wbiegamy i PK 13 pada naszym łupem.

IMG_0839

Do PK 12 trzeba było zejść do doliny. Najlepiej na mapie prezentowała się opcja „na przełaj”. Początkowo podążaliśmy za ścieżką, potem uderzyliśmy na zachód, mijając zdziwionego jelenia. Schody zaczęły się przy dotarciu do rzeki – po drugiej stronie znajdowała się gęsta ściana iglaków – konfrontacji z nimi wolelibyśmy uniknąć, dlatego też przechodziliśmy co raz z jednej strony rzeki na drugą, szukając dogodnego miejsca, aby przebić się do drogi. Podczas jednego z takich przejść poślizgnąłem się i przewróciłem, podpierając się rękami. Gdy odruchowo sprawdzałem, czy wszystko jest suche, okazało się, że wypadł mi telefon. Na szczęście szybko udało mi się go odnaleźć, wyciągnąć baterię i wyłączyć.

IMG_0840

Pierwsza przeprawa przez rzekę

Po incydencie z telefonem udało nam się dobić w końcu do drogi. Wylądowaliśmy akurat w miejscu, gdzie kończył się asfalt, toteż łatwo można było z mapy ocenić, gdzie jesteśmy. Kilka minut później odbiliśmy w lewo i trafiliśmy na PK 12.

map-2

Dalej się rozdzieliliśmy – moi towarzysze wrócili do drogi z zamiarem zdobycia PK 9, ja uderzyłem na południe w kierunku PK 15. Na szlaku granicznym dogoniłem 3 zawodników. Dwóch z nich było w moim wieku, trzymali bardzo dobre tempo, więc postanowiłem się dołączyć. Bez problemów trafiliśmy na PK 15.

IMG_0846

Do PK 9 kierowaliśmy się raz ścieżkami, raz na azymut. Gdy dotarliśmy do drogi asfaltowej nadłożyliśmy trochę drogi kierując się w prawo, zamiast w lewo. Na szczęście w miarę szybko się zorientowaliśmy i już dalej do punktu na zakręcie dotarliśmy bez problemów. Te miały się dopiero zacząć – do PK 10 nie prowadził żaden oczywisty wariant, pozostawało nam trawersowanie i liczenie na to, że jakoś trafimy na właściwą drogę. Tak też zrobiliśmy, niestety nie do końca nam się to udało. Po wyjściu z lasu przecięliśmy co prawda strumień, nie było jednak pewności, czy to ten właściwy, ponieważ drogi na której się znajdowaliśmy nie dało się zlokalizować na mapie. Ostatecznie po kilkunastu minutach błądzenia po okolicy zdecydowaliśmy się pójść na zachód za strumieniem, gdzie najprawdopodobniej mógł znajdować się PK 10.

map-3

Jakaż była nasza radość, gdy udało nam się w końcu go odnaleźć. Niestety, w moim przypadku trwała krótko – okazało się, że skończyła mi się woda, do punktu żywieniowego jeszcze daleko, a w pobliżu nie widać żadnego sklepu. To była zapowiedź najgorszego.

IMG_0855

1 odpowiedź do “Mordownik 2014

  1. Wojtek

    Dzięki za fajną relację, miałem też tam być ale niestety sprawy tak się poukładały że nie dałem rady. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na trasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *