Endomondo

Mordownik 2014

mordownik
Szczegóły imprezy
scorelauf
50km 15h
Jaśliska 13.09.2014
2100m słonecznie,
dużo błota

Co prawda od zawodów minęło już 10 dni, jednak dopiero teraz znalazłem chwilę czasu, aby móc o tym napisać. A tym razem naprawdę jest o czym – tegoroczny Mordownik okazał się być imprezą dla prawdziwych twardzieli. Ale po kolei…

Wszystko zaczęło się dokładnie rok temu w Zawierciu – był to mój drugi start na orientację. Poległem wtedy dosyć sromotnie, przebywając dystans 75km przy zaliczeniu jedynie 13 z 18 punktów (nie mówiąc już o przekroczonym limicie). Od tego czasu wiele się zmieniło i do Jaślisk przyjechałem z jasno wyznaczonym celem: odegrać się za poprzednią edycję i zdobyć upragniony medal Immortala.

Pobudka o 5:30. Spokojnie jem śniadanie i przygotowuję się do biegu. Na nogach dopiero co kupione buty do biegania – stare się rozleciały, a tych nie było jeszcze czasu porządnie wypróbować. Staram się nie myśleć o tym jak to się może na mnie zemścić. Na drogę biorę gorzką czekoladę, 5 cukierków energetycznych oraz 1,5l izotoniku.

O 6:45 odprawa. Widzę sporo znajomych twarzy, w tym m.in. zwycięzców poprzedniej edycji. Kilka informacji odnośnie trasy oraz limitu, który zostaje przedłużony do 15h. Nie wiedząc jeszcze, co mnie czeka, niespecjalnie się tymi ostrzeżeniami o trudności trasy przejmowałem.

Chwilę przed 7 zbieramy się przed budynkiem szkoły. Pamiątkowe zdjęcie z zawodnikami, następnie odbieram mapę i pakuję ją do koszulki foliowej – w tym momencie wychodzi, że jeden z punktów znajduje się na zgięciu – jak ja tego nie lubię… :)

phoca_thumb_l_dsc_0711

fot. mordownik.pl

Tuż po 7 start. Forma zawodów to scorelauf – czyli kolejność zaliczania punktów dowolna. Szczerze mówiąc nie wiedziałem jak się za to zabrać. Punkty z lewej strony nie układały mi się w żaden sposób „w całość”, dlatego postanowiłem wybrać wariant zgodny z ruchem wskazówek zegara, a punktami na zachodzie martwić się później.

Do PK 16 znajdującego się na wzniesieniu ruszyliśmy w dosyć sporej grupie. Znalezienie go nie sprawiło większych problemów i tak po zaledwie 25 minutach można było ruszać dalej. Tutaj pojawiło się kilka wariantów, większość poszła na północ, ja wyłamałem się zbiegając na południe. Początkowo planowałem dobiec aż do samego asfaltu, jednak w międzyczasie znalazłem równoległą do niego drogę polną zaznaczoną na mapie. Po kilku kilometrach marszobiegu trafiłem w końcu na pole, z którego rogu powinna prowadzić ścieżka praktycznie pod sam PK 7. Pobudzony jednak dotychczasowymi powodzeniami nawigacyjnymi postanowiłem nie nadkładać drogi i ściąć po prostej na zachód. W praktyce jednak trafiłem na jakąś ścieżkę, która zwiodła mnie coraz bardziej odkręcając w prawo. W efekcie dobre 10 minut zastanawiałem się, gdzie jestem, będąc zaledwie 100m od szukanej asfaltowej drogi. Gdy na nią trafiam, szybko orientuję się po zakręcie, w którym miejscu muszę się znajdować i napieram na północ. Kawałek dalej spotykam grupę zawodników z PK 16 idących z naprzeciwka. Razem udajemy się na wschód i zaliczamy PK 7.

map-1

Kolejny na liście jest PK 11. Wracam więc do asfaltu i w dosyć szybkim tempie zbiegam do drogi głównej. Następnie wraz ze spotkanymi zawodnikami wspinamy się pod górę i po kilkunastu minutach udaje nam się odnaleźć właściwe miejsce.

IMG_0837

1 odpowiedź do “Mordownik 2014

  1. Wojtek

    Dzięki za fajną relację, miałem też tam być ale niestety sprawy tak się poukładały że nie dałem rady. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na trasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *