Endomondo

Kraków City Race – Borek Fałęcki

krakowcityrace3
Szczegóły imprezy
2,4/3,3/4,8 km
Borek Fałęcki
Kraków
22.05.2014
16/25/40 m słonecznie

Kalendarz całego cyklu:

20.03.2014 – Mistrzejowice
10.04.2014 – Krowodrza
22.05.2014 – Borek Fałęcki
12.06.2014 – Czyżyny
26.07.2014 – Podgórze, Wielki Finał :)

 

To już trzecia impreza z cyklu wieczornych biegów na orientację w Krakowie. Tym razem areną zmagań miał być Borek Fałęcki, a konkretniej Park Solvay i okoliczne tereny. Standardowo trasa została podzielona na 2 etapy: rozgrzewkę na terenie bazy oraz część właściwą poza obszarem kempingu. Zmianom nie uległ również podział na kategorie: terminator, czeladnik, mistrz. Nowością była jednak forma przeprowadzania rozgrzewki: organizatorzy wrócili do pierwotnej wersji, w której czas liczony był już od samego startu, zmieniając dodatkowo formę potwierdzania punktów na tzw. scorelauf. Dla niewtajemniczonych – oznaczało to tyle, że kolejność w jakiej zostaną one odwiedzone była totalnie dowolna :)

Pogoda dopisywała, na samotność przed startem też nie mogłem narzekać – razem ze mną w biegu uczestniczyli Magda i Wojtek. Dodatkowo na miejscu spotkałem kilkoro znajomych m.in. z przejazdów na rolkach po Krakowie oraz innych biegów na orientację. Był również i Maciek Więcek, który następnego dnia, podobnie jak ja, atakował XI Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy „Kierat”. Dla pana Maćka mogło to być świetną rozgrzewką przed zbliżającym się 100-kilometrowym biegiem, ja bałem się trochę o regenerację. Jak się potem okazało – całkiem słusznie. 30km na rowerze (przecież nie będę się tłukł autobusem w taką pogodę) + 5km biegu zrobiło swoje. Z drugiej strony jednak nie byłbym sobą, gdybym odpuścił :D

Wszystko zaczęło się standardowo od odprawy technicznej o godz. 18:15, później stopniowo co 5 minut startowały kolejne kategorie. O 18:55 przyszła pora na najbardziej liczną kategorię – „mistrzów”. Chwilę przed startem dostaliśmy mapy – i wio!

IMG_2935

Podczas gdy inni myślą już nad wariantem trasy, ja dzielnie walczę z brakiem sygnału GPS w Endomondo :D (fot. festiwalbiegowy.pl)

Zaliczanie rozgrzewki okazało się przejściem przez wszystkie punkty w wielkim sznurze zawodników. Zdecydowana większość rozpoczęła od usytuowanego w rogu punktu nr 31 i do samego końca szliśmy jeden za drugim (innego wariantu trasy w zasadzie za bardzo nie było). Ja specjalnie z tego powodu nie narzekałem – jako że nie zdążyłem się właściwie rozgrzać przed biegiem, tempo pierwszej części było dla mnie idealne.

IMG_2968

W drodze na pierwszy punkt kontrolny (fot. festiwalbiegowy.pl)

Po krótkiej rozgrzewce wyruszyłem „na miasto”. Pierwszy punkt znajdował się praktycznie przy samym wyjściu z kempingu. Biegnąc w kierunku punktu drugiego wybrałem pewniejszy wariant chodnikiem wzdłuż torów tramwajowych, nadkładając nieznacznie drogi. Kolejny punkt znajdował się tak blisko, że już po kilku metrach można go było zobaczyć. Problemem okazały się jednak otaczające go podmokłe tereny. Skończyło się oczywiście na przemoczonych butach, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował :D Z PK 3 do PK 4 droga była równie prosta, dopiero w drodze na PK 5 trzeba się było bardziej skupić na czytaniu mapy. Do PK 14 leciałem za Maćkiem Więckiem, którego spotkałem na trasie. Pomimo bezgranicznego zaufania do jego umiejętności nawigacyjnych cały czas starałem się kontrolować przebieg trasy na mapie – w końcu chodziło o sprawdzenie siebie i dobrą zabawę! Przy PK 15 trochę się pogubiliśmy. Przeszukałem sąsiednie ścieżki i w końcu trafiłem na punkt, tracąc w międzyczasie z oczu Maćka. Nie zostało mi więc nic innego jak samotna kontynuacja biegu. Punkt nr 16 był dosyć prosto położony, na środku pętli tramwajowej – wystarczyło tylko zlokalizować mostek na rzece, przejście przez tory i voilà :)

IMG_3026

Zaraz przed PK 16 (fot. festiwalbiegowy.pl)

Do kolejnego punktu prowadziła ścieżka wzdłuż torów, toteż mogłem skupić się na biegu i trochę nadrobić. Później trzeba się było wrócić na mostek, przejść na drugą stronę i odwiedzić przedostatni punkt na trasie. Stamtąd już prosta droga wzdłuż ogrodzenia i na tyły kempingu, gdzie znajdował się ostatni, 19 punkt. Do mety przybiegłem z czasem 39.44 (Endomondo pokazywało całe 10 min mniej, dziwne…) co ostatecznie dało mi miejsce 16/32, czyli jak zwykle pośrodku :) Magda i Wojtek wypadli znacznie lepiej zajmując wysokie 5 miejsce na 16 w kategorii dla par – gratuluję!

Cała euforia po biegu minęła w domu, gdy rozbolały mnie uda. Na regenerację zostało 20 godzin, co stawiało mocny występ w Kieracie pod znakiem zapytania. O tym, jak mi poszło, dowiedziecie się na pewno z następnego wpisu już niebawem!

pokaż / ukryj znaczniki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *