Endomondo

8. Bieg Trzech Kopców

kopce
Szczegóły imprezy
bieg anglosaski
~13km 2,5h
Kopiec Krakusa
Kraków
05.10.2014
280m słonecznie

Mój start w tej imprezie był zwykłym przypadkiem – jakiś czas temu znajomy dołączył do niej na Endomondo. Z ciekawości sprawdziłem termin i opłatę startową: za 30zł aż żal nie spróbować!

W sobotę odebrałem pakiet startowy w skład którego wchodziła m.in. techniczna koszulka, bon na posiłek i piwo oraz różne kupony zniżkowe. Wieczorem w domu dowiedziałem się jeszcze, że podczas imprezy obowiązują promocyjne zapisy na 14. edycję Cracovia Maraton. Nie zastanawiając się długo postanowiłem wybrać Kraków jako miejsce mojego debiutu w królewskim dystansie. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się 19 kwietnia 2015 roku!

Wracając do Trzech Kopców: w niedzielę koło 9 udaję się do bazy zawodów. Dojazd autobusem mam gratis na podstawie numeru startowego – miła niespodzianka ze strony miasta. Koło 10 (za)krótka rozgrzewka i następnie idę z kuzynką Olą oraz jej znajomymi na miejsce startu – kopiec Krakusa. Tam ustawiam się w strefie A – podczas zapisów zaznaczyłem planowany czas ukończenia poniżej godziny. W praktyce nie wiedziałem jednak, czy po takiej przerwie w bieganiu jest to osiągalne (pomijając już to, że dzień wcześniej spędziłem 1,5h jeżdżąc na łyżwach). Gdzieś w środku strefy spotykam Kubę – znajomego z liceum, który startował rok temu i w tym roku tak jak ja planował złamać godzinę. Ustawiamy się obok siebie, życzymy sobie powodzenia. Równo o 10:30 pan prezydent Majchrowski strzela i… ruszamy.

Trasa miała mierzyć ok. 13km. Ukończenie jej poniżej godziny dawało średnie tempo 4:36-4:37 min/km. Uzbrojony w świeżo nabyty zegarek Suunto Ambit2 zamierzałem dokładnie pilnować – z jednej strony, żeby nie przesadzić, z drugiej: żeby ciągle mieć szanse na złamanie tej granicy.

Początek to dosyć niebezpieczny zbieg w tłumie po kamienistej drodze. Mijam zawodnika biegnącego boso z Polską flagą – jak się później okazuje wystartował w 7 z 8 dotychczas organizowanych biegów! Na asfalcie jest już trochę luźniej. Kuba uciekł mi do przodu, staram się mieć go ciągle w zasięgu wzroku. Dosyć mocno ciśniemy, trochę niesieni tłumem – drugi kilometr to średnia 15km/h. Z tego co mówił Kuba wynikało, że na bulwarach trzeba nabiegać sobie tyle zapasu czasu, żeby wystarczyło na podbiegi w Lasku Wolskim. Tak też robimy i do Rudawy czas mamy bardzo dobry.

VII48_4275_2014

Na Alei Waszyngtona zaczynają się pierwsze poważne podbiegi. Widać też pierwszych zawodników, którzy przeforsowali się na początku trasy – niektórych łapie kolka, część zaczyna iść. Ja – drobnymi krokami, ale ciągle do przodu. Na punkcie z wodą pod kopcem Kościuszki przepłukuję tylko usta i biegnę dalej. Chwilę później zaliczam bardzo nieprzyjemny zbieg do Przegorzalskiej Przełęczy i rozpoczynam mordercze darcie pod górę.

DSC03429

fot. Judyta Lech

W Lasku Wolskim daję z siebie wszystko – taki był plan na ten bieg – chciałem w końcu wyznaczyć doświadczalnie tętno maksymalne potrzebne do ustalania stref tętna. Niestety, średnie tempo 4:40 (a najgorsze dopiero przede mną) nie dawało nadziei na złamanie godziny. Mimo wszystko napierałem dalej do przodu, zwłaszcza ostatnie 2km, gdy było już słychać spikera na mecie i nie musiałem obawiać się, że jak teraz przycisnę to nie dobiegnę.

VII48_7611_2014

Jeszcze jeden zakręt i… widać kopiec! Ale, ale… Okazuje się, że trzeba go jeszcze obiec dookoła.

VII48_790_2014

Rozpędzam się jeszcze i mniej więcej w połowie rozpoczynam tzw. „etiopski finisz” :D

fiat-btk14_01_rds_20141005_113024

Przelatuję przez metę, patrzę na zegarek i nie wierzę – 0:59:31. Zaaferowany całą sytuacją nawet nie zwracam uwagi na medal, coś mi tu nie pasuje. Sprawdzam statystyki biegu: dystans 12.67km. Gdzie do cholery mi zjadło te 300m!? W międzyczasie, gdy ja jestem zły na zegarek, przybiega reszta ekipy. Wszystkim udało się ukończyć, czas więc na pamiątkowe zdjęcia.

IMGP3638

IMGP3661

Wieczorem sprawdziłem wydarzenie na facebooku i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie było żadnego błędu – wielu zawodników podawało, że zmierzyło im podobny dystans, a według organizatorów miało to być „około 13km”. Także ostatecznie wszystko zakończyło się pomyślnie, a ja już nie jestem zły na mój zegarek :) I za rok pewnie wystartuję ponownie!

10610894_1485654985038168_128594481488026856_n

fot. Kraków Royal Sports

8. Bieg Trzech Kopców

12.67km | 0:59:31 | 279m

pokaż / ukryj znaczniki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *